Archive for Styczeń, 2013

Każdy z nas wie jak ważne jest spożywanie śniadania jako podstawowego posiłku w ciągu dnia. Nie chodzi jednak o to, by jeść niezdrowo i „na szybko” kupując gdzieś po drodze wysokokalorycznego pączka czy kanapkę w Fast- foodzie. Niestety rano spieszymy się do pracy, nie mając czasu na pożywne, pełnowartościowe śniadanie. Po pracy nadchodzi pora na odpoczynek, porządki dnia codziennego.  Gdy nadchodzi wieczór, w końcu mamy chwilę dla siebie …i rozpoczyna się rytuał wieczornego podjadania. Każdemu dobrze znany, lecz bardzo niekorzystny dla naszego organizmu. Piramida zdrowego żywienia – hasło każdemu znane, jednakże przy takim odżywianiu na pewno nie ma z nią nic wspólnego. Jak więc radzić sobie z wilczym głodem, który to dopada nas każdego wieczoru? Po pierwsze przyzwyczaić się do tego, iż jeśli zjemy obfity posiłek o 22:00, a kładziemy się spać godzinę później to nasz organizm zamiast odpoczywać będzie próbował poradzić sobie z tym posiłkiem przez długi czas. W efekcie czego możemy mieć problemy gastryczne, no i przybierzemy na wadze.  Po drugie, jeśli już naprawdę nie możemy się powstrzymać sięgnijmy wówczas po warzywa gotowane na parze. Jeśli nie przepadamy za tymi „frykasami” możemy zjeść rybę, lekką sałatkę bądź jakiś owoc. Po trzecie przyjrzymy się swojemu rytmowi dnia, porom w których jemy i zastanówmy się, czy może warto wstać 15 minut wcześniej i zjeść sadzone jajko, popijając świeżym sokiem co na pewno postawi nas na nogi. Zamiast jeść cokolwiek  i gdziekolwiek byle „coś chapnąć”.

Jest pewien owoc, który chyba każdy chociaż raz w życiu miał okazję skosztować, jest dostępny niemal powszechnie, rośnie w sadach na drzewach. Posiada wiele odmian – możemy wybierać zadowalające nas smaki od słodkich po kwaśne, ale także od ich cech charakterystycznych – od kruchych po te twardsze, od bardziej suchych po soczyste, co to za owoce. Oczywiście, że to jabłka. Zdominowały nasze życie na tyle, że są łatwe w transporcie, nie zgniotą się, nie zepsują, można je w sposób komfortowy spożywać w podróży, w szkole, w pracy i w domu. Weszły do naszego życia na tyle, że stały się bodajże pierwszymi owocami, które sprzedawane były w jednej z sieci restauracji znanych jako Fast Food.  Przede wszystkim jednak jabłka  to doskonałe źródło błonnika, a także owoc, który daje nam poczucie sytości. Nie jemy więc po nim nic innego.  Są jednak inne sposoby jego spożywania, nie tylko tradycyjne gryzienie. Jednym z takich sposobów są omlety lub naleśniki, które uwielbiamy łączyć właśnie z jabłkiem, jest to doskonałe połączenie dla naszego podniebienia. Owoc ten doskonale również pasuje do podania wraz z mięsem, a konkretnie to z wątróbką, z którą się doskonale uzupełnia. Ostatnio natknąłem się też na jeszcze jeden przepis, który postanowiłem spróbować w swojej kuchni, mianowicie jest to danie wpływające dość mocno na wzrost tkanki mięśniowej, gdyż składa się – oprócz jabłka – z ryżu oraz serka wiejskiego. Jak ktoś Nielubi jabłek prosto z drzewa może też zakupić suszone jabłka, coraz popularniejsze.

Psychika – niezwykle ważna dla naszego organizmu sprawa. Bardzo często próbujemy sobie ją jakoś polepszyć, naprawić, bo przecież nie od dziś wiadomo, że choćby trochę, nawet w głębi, ale jesteśmy istotami hedonistycznymi. Wiele się też mówi o tym, że nie wystarczy być zdrowym fizycznie, żeby czuć się dobrze, bo potrzeba do tego jeszcze równowagi psychicznej. A jak o nią zadbać w kuchni? Jest kilka trików, które często wykorzystujemy. Takim nawykiem zdaje się być sięganie po czekoladę przez kobiety, kiedy jest im smutno. Owszem jest za tym ukryta porcja serotoniny, jest to również opcja do przyjęcia pod warunkiem, że owa czekolada jest gorzka, ale są również zdrowsze produkty oferujące również trochę szczęścia psychicznego.  Przede wszystkim są to ryby, różnego rodzaju. Zarówno te bardziej tłuste jak na przykład szczupak czy te o mniejszej zawartości jak łosoś. Źródłem szczęścia w rybach są kwasy omega – 3, a także przeciwutleniacze, które również są składnikiem orzechów, na przykład włoskich, które mimo wysokiej kaloryczności są bardzo dobrym pod względem żywieniowym – zarówno dla ciała jak i dla ducha – produktem. Kto nieraz w dzieciństwie nie bawił się, że jest Królikiem Bugsem i zajadał się dopiero co obraną, świeżą marchewką? Kiedyś rodzice dawali nam to jako przekąskę. Uważali, że to doskonałe źródło witamin – i nie mylili się, a do tego marchewka znacząco dobrze wpływa na nasze samopoczucie, a już na pewno jest lepszą ofertą skierowaną do naszego organizmu aniżeli na przykład przekąska z chipsów.

Co nam przeszkadza w skutecznym zadbaniu o zdrową kuchnię w naszym życiu codziennym? Mamy kilka nawyków albo też sytuacji, w których nie zdajemy sobie sprawy, dlaczego tak czynimy, a może nie powinniśmy. W każdym bądź razie, aby nasza konsekwencja diety czy zwyczajnego dbania o dobrą, zdrową kuchnię odniosła sukces musimy pamiętać o kilku ważnych aspektach. Przede wszystkim należy pamiętać, że im bardziej jesteśmy głodni tym więcej zjemy. Niestety, ale to prawda, dlatego lepiej jeść mniejsze porcje w różnych odstępstwach czasowych niż głodzić się pół dnia i potem dorwać się do potrójnej porcji. Podobnie też działa na nas odciąganie uwagi od tego co jemy w danym momencie. Gdy na przykład konsumujemy obiad po ciężkim dniu pracy, ale w tym samym czasie przeglądamy wiadomości w Internecie – przytyjemy więcej, bo zjemy więcej.  Odrębnym tematem jest na pewno sposób picia, gdyż nie zdajemy sobie sprawy jak naprawdę źle może wpływać na nasz organizm picie dużych ilości napojów słodzonych przede wszystkim gazowanych. Planowanie potraw powinniśmy rozpoczynać już w momencie robienia zakupów, toteż nie powinniśmy robić tego, gdy… jesteśmy głodni. Dlaczego? Ano, ponieważ nasz mózg oszukany uważa, że zjemy więcej, kupujemy więcej i potem jemy. Żeby się nie zmarnowało. Niezwykle ważne, jeśli już przy zakupach jesteśmy jest też czytanie etykiet, może na początku wydawać się to dziwne, ale naprawdę warto poczytać co oferuje nam dany produkt, aby wiedzieć co w siebie wrzucamy. Często też porównujmy cenę, bo nieraz wydawałoby się tańszy produkt jest tańszy o niewiele mniej, a w swoim składzie ma o wiele mniej wartości odżywczych – na zdrowiu nie ma co oszczędzać.

W naszym kraju – o tradycjach chrześcijańskich – jednym z podstawowych, jeśli nie najważniejszych dań lub składników potraw jest chleb. Nie jest to może aż tak zauważalne jak na przykład w Hiszpanii, gdzie ichni chleb jest dodawany niemal do każdej potrawy jaką tylko można tam zjeść, ale i tak jest to odczuwalny element codziennej kuchni przeciętnego Polaka.  Nasze babcie i nasi dziadkowie inaczej to sobie wyobrażali, gdyż ich chleb był pieczony przez nich samych, a więc mieli wpływ na jego skład, a jedzony prosto z pieca dodatkowo odsłaniał swoje atuty. My w dzisiejszych czasach z reguły takich możliwości nie mamy, musimy więc wybierać z tego, co serwują nam sklep. Zacznijmy od tego, że jeśli chcemy jeść zdrowo albo jesteśmy na diecie to warto rozważyć przejście na tak zwane pieczywo lekkie, którego również jest pełno rodzajów w sklepach – na przykład żytnie lub złożone z siedmiu różnych zbóż. Wybór takiego pieczywa ma dwie podstawowe zalety – jedna kromka to ledwie 20 kalorii, przy 90 „zwykłego” chleba oraz jest w nich pełno wartościowych ziaren.  Jeśli jednak nieprzypadanie nam do gustu to z chlebów „normalnych”  najlepiej jest zaopatrzyć się w pieczywo ciemne, które jest pozbawione obróbki i posiada w swoim składzie zarówno ziarna zbóż jak i otręby.  Powszechny chleb pszenny jest zazwyczaj poddany procesom odłączania niemal wszystkich wartościowych składników takich jak ziarna zbóż w konsekwencji podane nam zostanie praktycznie mieszanina mąki , wody i drożdży. Ciężko jednak oszukać kubki smakowe albo własne przyzwyczajenia, które często biorą górę nad zdrowy rozsądkiem.

Jedną z opcji żywieniowych na jakie się decydujemy jest wegetarianizm. Czy to z własnego wyboru spowodowanego poczuciem smaku czy też z moralnego aspektu niechęci do pośredniego zabijania i bezpośredniego konsumowania zwierząt. Decyzja ta jednak jest w pełni świadoma i wiemy na co się decydujemy, jakich składników organizmowi nie dostarczymy – przede wszystkim białka – oraz poznamy, a co za tym idzie, będziemy mogli reagować na to jak to nasz organizm odczuwa. A jak wygląda sytuacja, kiedy na odrzucenie mięsa z diety zmuszamy dzieci, które po prostu są nieświadome i jedzą to co im podamy?  Pierwszy ważny aspekt to usprawiedliwienie takiego działania, czy mamy w ogóle prawo decydować za dziecko, które przecież nie może powiedzieć, że chce mięso lub nie, jak powinno się odżywiać? Z jednej strony można usłyszeć opinie, że każdy rodzic chce dla swojego potomka jak najlepiej, więc będzie je odżywiał w sposób według niego najlepszy – jeśli tak to w porządku, ale wtedy musimy założyć, że rodzic jest osobą w pełni odpowiedzialną, ale i również wykształconą w kierunku dietetycznym, żeby mieć podstawy do serwowania takiej kuchni dziecku.  W innym wypadku byłbym daleki od testowania różnych typów diety na dziecku, które jednak nie powinno być poddane jakiejś ideologii, nawet żywieniowej, a powinien mieć dostarczane do organizmu wszystkie rodzaje produktów – zarówno węglowodany, witaminy, ale i tłuszcze i białko. Dziecko pozbawione mięsa może (ale nie musi) rozwijać się gorzej pod względem fizycznym, a dostarczanie mu białka pod inną postacią może okazać się niewystarczające, bowiem najwięcej go posiada oczywiście mięso zwierzęce.